Rozrywka - wydajemy krzyżówki już od 1957 r.

Dane adresowe - zobacz kontakt w stopce strony Napisz do nas

Pierwszy rocznik „Rozrywki” 1957 – najciekawsze teksty

Powrót

Odpowiedzi na listy czytelników – rubryka „Między nami”


Helena Włodzimierska z 10 Koleżankami – Wrocław. Za miłe życzenia dziękujemy. Jesteśmy przekonani, że przy odrobinie wytrwałości nawet najtrudniejsze rebusy dadzą się „rozgryźć”. Jedenaście myślących główek to potęga! Wdzięczni jesteśmy za informacje dotyczące wykonania graficznego niektórych egzemplarzy. Poprosimy ładnie poligrafików, aby lepiej się starali. Na pewno wygląd poprawi się. Miłe pozdrowienia dla szaradziarskiej gromady. („Rozrywka” 1957, nr 3).

Elżbieta Barbacka – Nowy Sącz. Pisze Pani, że „Rozrywka” nie może być loterią dla zagarnięcia największych wygranych, za jedną krzyżówkę od razu „Warszawę”, ale okazją do poszerzania wiadomości i miłego spędzania czasu. Zgadzamy się z Panią całkowicie. Czy odciągniemy chuliganów od „wódy” i niecnych wyczynów? – tego nie wiemy, ale będziemy robić wszystko co potrafimy, by ich zachęcić do lepszych rozrywek niż tamte. („Rozrywka” 1957, nr 5).

Czesława Wieczyńska – Kraków. Serdeczne dzięki za miły list. Pragniemy zapewnić, że pytań w rodzaju: jak się nazywa czwarta żona piątego z kolei sułtana Maroka? – i jak po chińsku nazywa się licytacja? dawać nie będziemy, oczywiście nie dlatego, że uważamy to za nieinteresujące, lecz po prostu dlatego, że nawet wytrawni matadorzy rozrywkowi mieliby poważne kłopoty, by na takie pytania odpowiedzieć. Życzymy wiele przyjemności i wszystkiego dobrego. („Rozrywka” 1957, nr 5).

Leon Rajski – Warszawa. Ale też zabił nam Pan ćwieka tym okrągłym stempeleczkiem. Badamy te znaki przy pomocy lup wklęsłych i wypukłych. Robimy przy tym mądre miny, szukamy podobieństwa w różnych alfabetach, ale kulawo nam to idzie. Co to właściwie ma oznaczać? Nie możemy usiedzieć z ciekawości. Niechże Pan uchyli rąbka tajemnicy! W sprawie spóźnienia się numeru 3 możemy tylko powiedzieć, że wszystkich nas diabli brali i klęliśmy szpetnie. („Rozrywka” 1957, nr 7).

„Piękna Meluzyna” – Gliwice. O piękna! Zechciej tylko nam wyjaśnić swe nazwisko, bo pragniemy wiedzieć, komu mamy zawdzięczać tyle serdeczności, pozdrowień i rzeczywiście dobrą krzyżówkę. („Rozrywka” 1957, nr 8).

A. H. Fensler – Koślin. Szarada „Arcypasterz” zupełnie udana, lecz nie możemy odczytać w paru miejscach niewyraźnie napisanych wyrazów. Czy nie zechciałby Pan przysłać jej w bardziej czytelnej formie? Drugą szaradę odczytaliśmy w grupie, rozszyfrowując niektóre znaki z mozołem. Stwierdziliśmy, że jest również udana. Pewne wątpliwości wzbudziło jeno jej zakończenie, może zbyt śmiałe dla tych czytelników, którym brak poczucia humoru. Jak Pan sądzi? Gdyby tak zmienić to zakończenie na równie dowcipne, lecz już bez samobójstwa i rozrzucania kosteczek sępom na żer? Poza tym prosimy o podanie adresu.
(„Rozrywka” 1957, nr 8).

Jerzy Darweus – jednostka wojskowa. Dziękujemy. Wybaczamy. Rozumiemy. Poprawimy. Wykorzystamy. Pozdrawiamy. („Rozrywka” 1957, nr 8).

Wacław Rypiewski – Gliwice. Ucieszył nas list Pański, a zwłaszcza stwierdzenie, że wśród wszystkich nałogowych rozwiązywaczy krzyżówek, jakich Pan zna – nie ma ani jednego alkoholika czy hulaki. Rozglądnęliśmy się i my wokół, i... także lekkoduchów wśród szaradzistów z zamiłowania nie znaleźliśmy. Może istotnie zacznie się doceniać ten moment i rozrywki umysłowe przestaną być uważane przez wielu ludzi za lekki i raczej nieszkodliwy obłęd. Wszystkie uwagi zakonotowaliśmy sobie rzetelnie. („Rozrywka” 1957, nr 8).

„Mula” – Zakopane. My też bardzo żałujemy z niedoszłego spotkania. Chciałoby się poznać bliżej Tę, która zaopatruje „Rozrywkę” w nie lada orzeszki do zgryzienia. („Rozrywka” 1957, nr 13).

„August Bęcwalski” – Kraków. Dobrze, że postanowił Pan wyliczyć błędy jedynie na kartce pocztowej. Całkiem by nas Pan pognębił, postanawiając przeprowadzić taki rozrachunek w liście. Dziękujemy za okazane serce. Przyrzekamy poprawę. („Rozrywka” 1957, nr 14).

Maria Pągowska – Poznań. Prosimy o dalsze materiały. Jesteśmy łasi zwłaszcza na rzeczy wesołe. („Rozrywka” 1957, nr 15).


Listy i odpowiedzi - rubryka "Czytelnicy piszą"


Zmartwienie
Jestem stałym czytelnikiem "Rozrywki". Kupować ją zacząłem, jak tylko się pojawiła w kioskach "Ruchu". W rozwiązywaniu przeszkadzał trochę tatuś, który nie pozwalał rozwiązywać, tylko ciągle przypominał o nauce. Henryk Zubko - Elbląg.

Odp. redakcji. Drogi Heniu! Przede wszystkim lekcje, które pomogą Ci w rozwiązywaniu zadań, a potem "Rozrywka". Zgoda? Przesyłamy pozdrowienia dla Tatusia i dla Ciebie. ("Rozrywka" 1957, nr 12).

Gnat czy kość?
"Żarcik rebusowy" nr 99 przedstawia rysunek psa trzymającego kość w pysku. Tę właśnie kość trzyma, czyli ma, nie kto inny, tylko pies. A więc: pies ma kość, czyli kość jest psia. W bezbłędnym więc rozwiązaniu powinno być: psia-kość, a nie ma-gnat. Autor rebusiku chcąc wyraz "magnat" przedstawić w zadaniu rebusowym powinien uwidocznić na rysunku jedynie głowę psa, trzymającego w pysku "gnat". Gdy zaś rysunek przedstawia całego psa trzymającego jego własność (kość), rebus nie może mieć innego rozwiązania oprócz: psia-kość. Edward Strusiewicz - Wrocław.

Odp. redakcji. Psia kość! - nawet na gnacie można się potknąć. ("Rozrywka" 1957, nr 12).

Dwugłos
"Rozrywko"! Z Tobą się idzie do pracy, do kina, na zabawę, na mecze. Ty jesteś stale w ruchu (ale nie w kiosku "Ruchu"). Ale pytam się, dlaczego "Rozrywka" do Zielonej Góry dociera z opóźnieniem? Przecież to jest męczarnia tak kilka dni łazić od kiosku do kiosku i szukać "Rozrywki". Najserdeczniejsze pozdrowienia. Jerzy Łukowski - Zielona Góra.

Jestem stałym czytelnikiem "Rozrywki". Posiadam wszystkie kolejne numery, niestety tylko do 6. Mieszkam w Zawierciu, gdzie w żaden sposób nie mogę nabyć dalszych numerów. Przez pięć dni byłem przy rozpakowywaniu gazet i czasopism przez "Łączność". Przez następne dni codziennie pytałem się w kioskach o "Rozrywkę" i ciągle słyszałem odpowiedź "nie ma". Chcę się wreszcie dowiedzieć, co się z Tobą dzieje i w jaki sposób mogę nabyć "Rozrywkę". Roman Ślęzak - Zawiercie.

Odp. redakcji. Współczujemy naszym czytelnikom, którzy jak satelita krążą naokoło kiosku "Ruchu", bezowocnie szukając naszego pisma. Przypominamy, że najlepszym sposobem regularnego otrzymywania "Rozrywki" jest zaabonowanie jej u listonosza względnie w najbliższym urzędzie pocztowym. Brakujące do kompletu numery można nabyć w redakcji przesyłając na nasz adres zł 2,50 za każdy egzemplarz oraz 60 groszy na porto. Przy okazji apelujemy do wszystkich czytelników, by sygnalizowali nam natychmiast wszelki zauważony brak naszego pisma w kioskach "Ruchu". Dane Wasze pozwolą nam poprawić rozdzielnik nadziału, który być może, nie zaspakaja rzeczywistych potrzeb terenu. ("Rozrywka" 1957, nr 15).


Prośby do niektórych autorów zadań (aktualne i po półwieczu...)


W teczkach naszych spoczywają setki krzyżówek, a prawie w każdej z nich występują takie wyrazy jak: katamaran, tarabat, bakarat, ananas, ataman, tatarak, alidada, akapit, parasol, amapala, korona, kanibal, kolator, karat, taras, anatema, makala, rolada itd. itd., żeby tej listy nie ciągnąć w nieskończoność. Krzyżówki z niezmiennie powtarzającymi się wyrazami stają się dla rozwiązujących niewątpliwie nudne. Trzeba się przed tym bronić, unikając takich oklepanych wyrazów jak wyżej podane. Szkoda czasu i trudu na układanie i opracowywanie takich zadań. (...)

Wielu autorów zagadek nastawia się z góry na opracowanie czegoś trudnego. Choć wal głową w ścianę! Nie poradzisz, i już! No, bo kto bez stosu encyklopedii, słowników, atlasów itp. pożytecznych pomocy odgadnie nazwy różnych świętych gór w Chinach (a jest ich tam dość) lub wykoncypuje nazwę tłuszczu z owada Coccus axin mającego zastosowanie w medycynie, lub nazwę rzeki w kraju Kaffa w Abisynii, która to rzeka uchodzi sobie jako Nianam do Jeziora Rudolfa, lub też stolicę stanu Sergipe we wschodniej Brazylii lub imię syna niejakiego Manassesa, króla Judy, który tym się upamiętnił w historii, że dwa lata panował i został zamordowany przez własnych żołnierzy, lub rodzajniki w języku arabskim lub... ale chyba dość jak na jednego... ogromnie miłego autora. Przecież naprawdę nie oto chodzi, by nasi czytelnicy rozwiązując takie "orzechy" tępo patrzyli w bezkres bez żadnej nadziei, że coś w końcu wymyślą.

Oczywiście zagadka trudna musi również znaleźć się w "Rozrywce". Ostatnio napływa ich jednak zbyt wiele, a to już świadczy o pewnej tendencji autorów, naszym zdaniem niesłusznej. Doskonale rozumiemy, że w zagadce powinny być i trudne wyrazy. Czasem są one wynikiem układu zadania. Niechże jednak rozwiązujący przy posługiwaniu się kombinacją innych słów ma możliwość odgadnąć, jeżeli nie cały, to przynajmniej część kłopotliwego wyrazu.

Drodzy Autorzy! Nie opracowujcie więc zadań zbyt trudnych, wyszukując z ksiąg bardzo często przestarzałych, co najrzadsze, i najbardziej nieznane, oszałamiające wyrazy i pojęcia. Opracowujcie zadania łatwiejsze. Z waszej pracy chcą korzystać wszyscy czytelnicy, a nie tylko nieliczna wybrana garstka matadorów szaradowych. ("Rozrywka" 1957, nr 7).


Nagrody w konkursach "Rozrywki" w 1957 r.


- książeczka PKO z wkładami: 100, 500, 1000, 2000 i 3000 zł
- obrus lniany i sześć serwetek
- aparat fotograficzny "Druh"
- nylonowy komplet bielizny damskiej
- neseser z przyborami do golenia
- budzik eksportowy
- upominkowy kosz z delikatesami
- wełniany szal damski
- odbiornik turystyczny "Szarotka"
- olbrzymi miś pluszowy "Barnaba"


Relacja z losowania pierwszej wycieczki zagranicznej


Kto wygrał? Nie, proszę państwa. Nawet najwierniejszy opis nie odda atmosfery sobotniego wieczoru, na którym zebrali się liczni czytelnicy pisma, by wziąć udział w nie byle jakim losowaniu. Losowaniu wycieczki zagranicznej z I Konkursu wytrwałości.

Na chwilę przenosimy naszych czytelników do sali, w której niebawem rozpocznie się uroczystość. W krzesłach dostrzegamy sędziwych szaradzistów: Wróblewskiego, Dąbskiego, Bielenię "Jaskółkę", Ambrożego Sawickiego – szkoda tylko, że nie ma dr. Kaszubskiego, i to z dużą butelką walerianki. Poważni ojcowie rodzin przywieźli ze sobą jako "talizmany" – nieletnie dzieci. Kobiety z siatkami pełnymi zakupów (wiadomo, sobota) zajmują przednie rzędy. Wszyscy zniecierpliwieni, kiedy się wreszcie rozpocznie. Jakiś uśmiechnięty pan próbuje skrócić czas:
– Zebraliśmy się na publiczne losowanie, na "którego" zapraszamy innych.
Ech, że ci czytelnicy muszą zauważyć w piśmie wszystkie błędy. Jak na komendę inni przypominają:
– A gdzie podzieliście "maga" i "ministra" z "wyższych sfer"?
– A Broniewski to odkąd zmienił nazwisko?

Teraz to już całe kolegium redakcyjne "Rozrywki" przyparte do muru patrzy niecierpliwie na zegarek. Nareszcie! Godzina 17. Redaktor naczelny oddycha z ulgą i wita przybyłych gości. Losowanie nagród z 7 numeru "Rozrywki" mija bez większego wrażenia. Dopiero przy I nagrodzie – tej 3-tysięcznej – pada z sali pytanie:
– Warszawiak, czy też ktoś z prowincji ją podłapie?
Komisja ogłasza wynik: 3.000 zł pani Jadwiga Dziubińska – Warszawa, ul. Powązkowska 62. - Pal diabli. Ominęło mnie! Ale mogę jeszcze wygrać wspaniałą wycieczkę do Włoch, Francji, Szwajcarii czy innego kraju – czyta się z twarzy czytelników.

Wszyscy poprawiają się w krzesłach. Rozpoczyna się losowanie wycieczki. 1316 kartoników leży na białym obrusie. Członkowie komisji mieszają je zawzięcie. Pada pierwszy numer: 1280. Kobieta czy mężczyzna, z Warszawy czy nie? Komisja czyta: pan Z. S. z Torunia, po czym zagłębia się w sprawdzaniu: ... opos, batum, pokaz, rad, fenol, kowal, as... - poziomo w porządku. Pionowo: oran, pas, od, bekas, Anin, ten, ...pak – błąd, nie "pak", a "pas". Niestety, z wycieczką trzeba się pożegnać. 4-letnia Grażyna wyciąga drugi numer: 910. Komisja czyta: pan H. R. z Białegostoku. Znowu błędy – zamiast "one" - "ona", zamiast "boer" - "char". Druga praca dzieli los pierwszej.

- Do trzech razy sztuka – rzuca ktoś z sali. Ciągnie się trzeci numer: 944 – p. S. G. z Leszna Wielkopolskiego. Komisja oznajmia: zadanie pierwsze – bez błędu. Po paru minutach: zadanie drugie – bez błędu. Na sali rośnie napięcie. Zadanie trzecie – bez błędu.
- Już jedną nogą jest na granicy – dodaje ktoś z sali. I bęc! - w czwartym zadaniu zamiast "tara" wyraźnie napisane "para". Ach, że też nie mogła pani przed wysłaniem sprawdzić solidnie zadań.

Ażeby oszczędzić nerwów następnym pechowcom, którzy odpadli w przedbiegach, nie będziemy wymieniać ich nazwisk. Numery sypały się jak z rogu obfitości. Numer 777 z Radomia, 766 z Poznania, 977 z Dzierżoniowa, 878 z Pyr, 904 z Torunia, a wszystkie rozwiązania miały jakiś błąd, który przekreślił całą żmudną pracę. Np. zamiast "latus" najczęściej podane "latum", albo "latur". To znowu zamiast "boer" podane "buer", "boor", a zamiast "Godunowa" - "Bodunin".

Dochodzi godzina 20.00. W pewnej chwili jakiejś młodej mężatce przypomina się, że przecież sklepy są zamknięte, a zakupy w lesie. Wieczorna rozmowa z mężem nie będzie należała do tych sielankowych. Przystojny szpakowaty pan prosi o możność skorzystania z telefonu. Podczas gdy przed komisją przesuwają się następne numery: 1109 ze Skierniewic, 857 z Warszawy, 814 z Warszawy, 775 z Gryfina, 745 z Włodawy – piętro wyżej toczy się rozmowa telefoniczna:
- Kochanie, zaczekaj jeszcze trochę z kolacją, losowanie przedłuża się, ale bawimy się świetnie. - "Kochanie" jest bardzo wyrozumiałe. Z kolacją zaczeka, zapowiada jednak: ale musisz wrócić do domu z wygraną wycieczką. Przystojny pan uśmiecha się do tubki:
– Naturalnie, bardzo, bardzo tego pragnę.

Na sali pochylona nad pracami komisja - ...opos, batum, pokaz, rad, fenol, kowal, as, rekin, gawot – już niemal na pamięć recytuje słowa. Znowu błędy i znowu numery: 836 z Gdyni, 985 z Piotrkowa Trybunalskiego, 827 z Łodzi, 899 z Poznania, 1114 z Krakowa, 1020 z Leszna Wielkopolskiego, 1265 z Węgrowa, 746 z Warszawy, 867 z Krzyża Wielkopolskiego, 1180 z Wrocławia – wszystkie z błędem.

Atmosfera na sali jest tak gorąca, że już nikt nie siedzi na swoim miejscu i nawet nie wiadomo kiedy naokoło stołu sędziowskiego utworzył się duży pierścień ludzi. Niektórzy postanawiają – zostaniemy na noc, a musimy wyszukać wreszcie prawidłowe rozwiązanie. Pada następny numer 1308. Odczytywanie, sprawdzanie... pięć minut, dziesięć, piętnaście. Z piersi naczelnego wyrywa się głucho: Nareszcie! Bez błędu! Rozległy się długie, niemilknące oklaski. Ulga, odprężenie, uśmiechy. 24 z kolei praca jest poprawna. Kto jest tym szczęśliwcem? Kobieta! Pani Halina Tomaszkiewicz, Warszawa, ul. Dobra 4 m. 36. Brawo, pani Halino! Widzi pani teraz, jak bardzo przydała się skrupulatność.

Jeszcze wyciągnięcie 10 numerów na 10 książek pocieszenia i losowanie dobiega końca. W drzwiach młodzi ludzie wymieniają słowa:
- Na żadnym cowbojskim filmie nie spociłem się tak, jak tu przy tej emocji, ale więcej nie przyjdę.
- Czemu? Przecież to dopiero pierwszy konkurs. Ile jest jeszcze szans przed nami – dorzuca blondyn.

Przyłączamy się do głosu młodego blondyna: sądzimy, że wszyscy uczestnicy pamiętnej soboty wezmą udział w następnym losowaniu,
...że żona przystojnego pana nie pogniewała się na męża za to, że wrócił do domu bez wylosowanej wycieczki,
...że młody człowiek, razem z innymi, tak jak na cowbojski film przybiegnie na losowanie.
Bo... ileż to jeszcze szans na zwiedzenie Paryża, Wiednia, Rzymu mają wszyscy czytelnicy "Rozrywki" biorący udział w naszych nieustających konkursach wytrwałości. ("Rozrywka" 1957, nr 10).

Dla czytelników

  • O ROZRYWCE
  • Nasze czasopisma
  • Nasza Biblioteczka
  • Prenumerata

Dla pasjonatów

  • Turnieje i imprezy
  • „Biuletynka”
  • Kluby szaradzistów
  • Galeria

Dla autorów zadań

Zareklamuj się

Zobacz dział o naszych czasopismach

Jesteśmy uczestnikiem Programu

Rzetelna firma
  • Strona główna
  • O witrynie
  • Kontakt

Copyright © 2009 „Rozrywka” Sp. z o.o.
Wszystkie prawa zastrzeżone