Jesteś tutaj

Nagroda - Romans biurkowy

Mariusz Urbanek

Romans biurkowy, czyli 99 dni z życia korporacji

s. 338, oprawa miękka, cena 34,90 zł
ISBN 978-83-88607-94-3
Format 135 x 215 netto

Akcja „Romansu biurkowego...” toczy się w ciągu jednego roku w oddziale istniejącego w wirtualnej rzeczywistości banku, do złudzenia przypominającego biuro z historyjek Scotta Adamsa o Dilbercie, w którym pracę znalazł dorosły już Mikołajek z opowieści Sempé i Goscinnego.
Teksty publikowane były przez pięć lat w intranecie Banku Zachodniego WBK. Kiedy wiosną 2009 roku kryzys spowodował, że przestały się ukazywać, jedna z pracownic banku wysłała autorowi e-mail: : No, niestety, tego się właśnie obawiałam, że po kawie, herbacie, wodzie z dystrybutora, dofinansowanym kursie języka angielskiego itd... obetną także Pana felietony. Wielka szkoda :( (...) bo dla mnie jest to większa strata niż kawa, herbata, itd.”

Mariusz Urbanek jest autorem kilkunastu książek, m.in. biografii generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego („Szwoleżer na Pegazie”), Stefana Kisielewskiego („Kisiel”) Juliana Tuwima („Tuwim”), klanu Kisielewskich („Kisielewscy. Jan August, Zygmunt, Stefan i Wacek”) Leopolda Tyrmanda („Zły Tyrmand), Jerzego Waldorffa („Ostatni baron Peerelu”) oraz zbiorów felietonów: „Przecieki niekontrolowane” i „Masz to jak w banku”. Obecnie pracuje nad biografią Władysława Broniewskiego („Broniewski. Polak-katolik-alkoholik”).

Informacja o wynikach eksperymentu, który przeprowadzili w Wielkiej Brytanii uczeni z Londoner King’s College, wstrząsnęła nami.
Angielscy uczeni polecili dwóm grupom pracowników wielkiej korporacji wykonywanie w ciągu dnia dokładnie takich samych zadań. Ale członkowie pierwszej grupy dostali przed rozpoczęciem pracy do wypalenia po skręcie marihuany, a członkowie drugiej byli przez cały dzień atakowani telefonami, e-mailami i służbowymi sms-ami. Na koniec dnia okazało się, że będący „na haju” palacze trawy wypełnili powierzone im zadania znacznie lepiej i szybciej niż ofiary komunikacyjnego piekła w biurze.
- To straszne – pani Zofia z działu klientów instytucjonalnych wydawała się naprawdę poważnie przestraszona. – Myślą państwo, że każą nam palić marihuanę, żebyśmy zaczęli lepiej pracować?
- Nie, przecież narkotyki są w naszym kraju zabronione – pan Julian z działu analiz strategicznych powiedział to tonem, z którego wynikało, że nie jest w stu procentach przekonany, czy to wystarczający powód, żeby powstrzymać kierownictwo naszego banku przed szybkim zastosowaniem nowej metody podnoszenia wydajności pracy.

<<< POWRÓT